Jump to content

52N21E

+Premium Members
  • Posts

    30
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by 52N21E

  1. Witam wszystkich, Z jakiś przyczyn nie wyświetlają się obrazki w opisach Enigm. Niestety w przypadku niektórych skrytek to oznacza (teoretycznie) konieczność ich deaktywacji. Mam dokumentację, więc obrazki są pod ręką, natomiast nie mam czasu, żeby zająć się sprawą. Ktoś zaadoptuje? Ponieważ rzadko tu zaglądam, proszę o mail na adres: markowski.adrian@yahoo.com. pozdrawiam, 21
  2. Jedziemy we trójkę: Ja, Reave# i mój syn (zarejestrował się jako... nie pamiętam...). Dwa smartfony plus GPS (ten ostatni będzie miał sens tylko jeśli szarpnę się na premium i ściągnę co trzeba). Aktywność: sobota, może kawałek niedzieli... trudno orzec. Mam nadzieję, że e Górznie nas komary nie zagryzą... bo tu pod Warszawą...
  3. Dziękujemy - spróbujemy. Jeśli chodzi o szukanie, cóż, szukałem ale jak widać - niezbyt skutecznie. Powalczę z programikiem i zobaczę, co potrafię. Staroświecki chyba jestem... Wracając do pierwotnego pytania, które i tak mnie nurtuje: czy ktoś wie dlaczego nie mogę się zalogować przez telefon?
  4. Niestety, nieobeznany jestem z tematem... (nawet nie wiem, co to C:geo). Samsung z Androidem (ACE2). Nie ściągałem żadnych aplikacji. Próbowałem zalogować się do strony, żeby dostać się do mapy skrytek. Po logowaniu... nadal byłem niezalogowany. Edyta: OK, już wiem, co to C:geo chociaż niewiele więcej...
  5. Ponieważ nie ma tu osobnego działu pomocy technicznej, muszę zadać dość banalne pytanie w tym miejscu. Postanowiłem się unowocześnić czyli zmienić telefon. Z tym, że w żaden sposób nie mogę się z poziomu telefonu zalogować ani na GC.com ani GC.pl. Oczywiście chodzi mi o to, żeby mieć dostęp do mapy. Albo mam do czynienia z jakimś głupim problemem (np. moim idiotycznym błędem) albo (również moja) niewiedzą. Czy do logowania się z poziomu telefonu potrzebne jest konto premium?
  6. Panie i Panowie, Wszyscy (absolutnie wszyscy) na świecie chcą was oskubać. Na tym polega - w wielkim uproszczeniu - ekonomia wolnego rynku. Wzajemne skubanie się jest - mówię to z wielką przykrością - podstawą bytu. Problem polega na tym, że skubiących jest coraz więcej, a tych, których możemy oskubać - coraz mniej (bardzo ogólnie). Skubie nas państwo (podatki, w tym ZUS i kwestia OFE), skubią banki (które - jak dobrzy mężczyźni muszą zarabiać... na Tobie kliencie) i tak dalej i temu podobne. I skubie firma obsługująca system, dzięki któremu się bawimy. Tej firmy nic nie usprawiedliwia. Skubie... bo może... jak wszycy. Skubnie na dolara więcej, na euro więcej... jak może, to skubie; dlczego nie?. Jako facet mający jakieś pojęcie o takich sprawach nie mogę zrozumieć tłumaczeń, że... "dobra firma bo mało więcej skubie" (w uproszczeniu), jakie tu się pojawiają. Każde skubanie jest ZŁE dla tych, którzy są skubani i dobre dla tych, co skubią. I skubanym z oczywistych przyczyn się to nie podoba. Pytanie, czy można wpłynąć na dostawców tego czy tamtego i zmusić ich do oferowania lepszych warunków? I tak dalej i tak dalej. Z grubsza chodzi mi o to, by zachować rozsądek i nie opowiadać, że jak ktoś skubie cię tylko na 5 złotych jest "dobrym kolegą", bo "to 5 zł ci nie robi" i że stoją za tym jakieś racje zrozumiałe dla tych, co mają zapłacić 5 zł więcej. To absurd! Normą na konkurencyjnym rynku jest obniżanie cen - nie podwyższanie. Firma, która obsługuje system to nie "dobry wujek". robi to żeby zarobić a nie dla czyjejkolwiek przyjemniści (poza przyjmnością udziałowców). Więc tym co mają zapłacić dolara więcej za to samo, co wczoraj kosztowało dolara mniej się to nie podoba, bo są inteligentnymi istotami - po prostu.
  7. Przyjeżdzam w piatek wieczorem, trudno orzec, o której, po pracy więc zdecydowanie wieczorem. Wyjeżdzam w niedzielę, zapewne lekko po południu. W międzyczasie moge pomóc ale w mniejszym wymiarze czasu, bo będę miał ze sobą dwie osoby, które muszę trochę "poprowadzić". Gdyby były jakieś powiedzmy 2-godzinne dyżury, zadania... (angielski). Na 7 godzin dziennie w ciągu 3 dni nie mogę się wpisać w żaden sposób... (Czy wiadomo coś - o porusznej wcześniej - kwestii publikacji skrytek?)
  8. 52N21E

    Znikające TB

    Jeśli chodzi o temat, który wywołałem, nie wiem nic na temat związku między nim a dwusystemowością, toteż nie mogę się wypowiadać; nie mam porównania - wszyskie moje skrytki są dwusystemowe i tak będzie również z następnymi.
  9. 52N21E

    Religia i geocache

    Z tym oczywiście trzeba się liczyć, to oczywiste. Ale i zabawkami chyba o ścianę nikt zazwyczaj nie rzuca, jak się domyślam.
  10. 52N21E

    Znikające TB

    Nie mogę powiedzieć, by to wszystko brzmiało pocieszająco ale tylko 30% strat to właściwie całkiem znośnie jak na tego rodzaju działalność, opartą na dobrej woli. Ja sformułowałem hipotezę, że używanie monet ze względu na ich jakąś tam wartość estetyczną to kuszenie losu w postaci czystej i przerzuciłem się na brzydkie TB. A może i TB wypadałoby giąć, by w żadnym wypadku nie mogły stanowić przedmiotu, który ktoś chciałby posiadać nie bardzo wiadomo po co... Z tym, że to samo musiałoby dotyczyć i tego, co się do TB dołącza....
  11. 52N21E

    Znikające TB

    Tak z ciekawości: jak często znikają wam wszelkie przedmioty podróżne? Mnie rozpłynęło się w powietrzu kilka (tylko geocoiny, któtych przestałem w zwązku z tym używać) ale i w moich skrytkach niekiedy nie ma tego, co - zgodnie z informacjami z serwisu - być powinno. Przykro mi pisać człowiekowi gdzieś w Niemczech, że jego geocoin powinien być u mnie w skryce... ale nie ma. Jakie są wasze doświadczenia?
  12. 52N21E

    Religia i geocache

    Zastanawiałem nad tym tematem. Ci, którzy mieli do czynienia z niektórymi moimi TB wiedzą, że niekiedy wysyłam w świat medaliki. Dokładnie dwa "gatunki" medalików, takie które lubię i jestem z nimi eocjonalnie związany. W opisie zawsze informuję, że celem jest - jeśli tylko ktoś będzie miał ochotę! - stworzenie okazji do zapoznania się z przedmiotem, jego historią, znaczeniem etc. To wszystko (nawiasem, te rzeczy naprawdę mają ciekawą historię, ale to już inna sprawa). Z tego, że czasem znikają wnoszę, że jednak komuś się czasami taki medalik przyda (wolę tak myśleć, bardzej optymistycznie). Tak czy inaczej, zastanawiałem się i myślałem, zanim wysłałem pierwszy. Doszedłem do wniosku, że nie powino chyba nikogo oburzyć, że wysyłam w świat rzeczy, które mają dla mnie jakieś szczególne znaczenie a z którymi w ogóle nie każdy musi się zetknąć (choć często posyłam i figurki zwierzątek i Koziołki Matołki etc.).
  13. Ale fajne filmidełko! WIĘCEJ TAKICH!!! Można dział pod to uruchomić!
  14. No nie wiem... jestem zacofany jeśli chodzi o smarfony etc. a notbooka mam kobyłę... Może jakoś zespołowo?
  15. Nie mam pomysłu. Wi-fi raczej tam nie ma, z notebookiem spaceruje się mało wygodnie, chyba że smarftony, tablety... z tym, że ja akurat tego wszystkiego nie używam... Teoretycznie można rozdać listę skrytek na papierze... Tak czy siak, chciałbym sie upewnić, jak to ma wyglądać, bo zapowiada sie bajecznie ale diabeł w szczegółach
  16. Ja się nie znam... ale zastanawiam się, może ktoś mnie oświeci. Mamy trochę skrytek już opublikowanych (widać je np. w Trial Marzenie). Rozumiem, że 420 skrytek do publikacji w ramach eventu na razie nie ma. Rozumiem też, że FTF-y pewnie by się ulotniły, gdyby je publikować wcześniej. Ale jak ich szukać, jeśli powiedzmy zostaną opublikowane rano w dniu rozpoczcia imprezy? Jak wklepać dane do GPS-a? Chmmm... może to glupie pytanie ale zwyczajnie nie wiem, jak się do tego dobrać... Jeśli chodzi o aktywności z ograniczoną liczbą uczestników rozumiem, że należy czekać na publikację konkretów, zgadza się? pozdrowienia, 5221
  17. A jednak się kręci Fajnie
  18. Ciekawe Mnie się tylko raz zdarzyło ale właśnie dzięki zdjęciu - poznałem Łowcę w Łazienkach (to co miał w dłoni mogło byc z powodzeniem telefonem komórkowym). A... wzmianka o CeBicie - widzę że kolega z tej samej branzy .
  19. Przez dziesięc lat z górą uczestniczyłem (w sumie do dziś uczestniczę) w forum pewnego środowiska, dość specyficznego (mniejsza o szczegóły: knives.pl). Tam takie wątki są normą. Spotkania też są normą (stowarzyszenie, które założyłem spotyka się co miesiąc od pięciu lat). Ale wątek nie służy do poznawania "wizualnie" znajomych tylko nieznajomych, tych, których na spotkaniach sie nie spotka: z Wrocławia, Szczecina, Krakowa, tych którzy dopiero się pojawili na forum etc. etc. Dzięki temu (oczywiście nie tylko dzięki temu) wśród paru setek osób o podobnych zainteresowaniach jakaś część jest w stanie się rozpoznać (także na np. ogólnopolskich zlotach) chociaż nie widziała się wcześniej na oczy. Robiło się także "spis powszechny", by można było stwierdzić (z ciekawości) ilu mianowicie forumowiczów jest np. w Poznaniu czy Gdańsku etc. Próbowałem przenieść pewien wzorzec, który uważam za sensony - efekty są odmienne od oczekiwanych, trudno, zdarza się. Z pewnością o zmuszaniu kogokolwiek do czegokolwiek nie może być tu mowy. Najwyżej wątek pozostanie martwy. Kwestia podejścia. Edyta: O! Facebook to już coś - dzięki, tego nie wiedziałem, jakoś mi musiało umknąć
  20. Witam UK! Chodziło mi o to, by czasem mieć szansę się rozpoznać
  21. Tak sobie pomyślałem, że miło byłoby się poznać "wizualnie" (kidyś dzięki zdjęciu rozpoznałem w Łazienkach Łowcę - pozdrawiam!). Niniejszym przedstawiam się: 52N21E, Adrian, Warszawa (a niekiedy Bieszczady). Jeśli zobaczycie kogoś podobnego do osobnika na zdjęciu, który kręci się w kółko, patrząc na GPS, to będę prawdopodobnie ja. Kto następny?
  22. Panie i Panowie, Trudno ukryć, że to ja wywołałem dyskusję (w pewien sposób niechcący, ponieważ - jak łatwo dostrzec - moje geocachingowe peregrynacje są świeżej daty) a więc jestem w jakiś sposób za nią odpowiedzialny. Przypomnę, że chciałem dowiedzieć się, czy i jakie pole manewru istnieje w pewnych kwestiach, ponieważ zauważyłem, że przyjęte zasady (które można traktować mniej czy bardziej elastycznie) skutkują znikomą ilością skrytek w rejonach o zaludnieniu mniej gęstym niż spore miasta itp. itd. Pozwolę sobie na kilka słów bardzo ogólnego komentarza. Może kogoś zainteresuje i coś wniesie, a może nie. Tak naprawdę, jedyne forum, w jakim uczestniczę od lat to knives.pl, forum i środowisko miłośników noży (o zgrozo istnieją tacy!), nie mające z geocachingiem nic wspólnego. Najróżniejsi ludzie wymieniają sobie poglądy na różne tematy "nożowe" i "nie-nożowe", a nawet niekiedy pomagają sobie nawzajem w sprawach nie mających z nożami nic a nic wspólnego (jest taki specjalny dział "Bracia Koala"). Nie namawiam oczywiście nikogo, by nagle został miłośnikiem ostrych przedmiotów. Również i tam obowiązują reguły: nie należy kląć ani nikogo obrażać, wykorzystywać forum do reklamy itd. - to standard. Jednak można dystrybutorowi np. firmy Benchamde czy Spyderco (jedni z bardziej znanych producnetów noży) solidnie nawtykać, że wypuścili na rynek badziewie. Można nawtykać firmie, że ma serwis do kitu, sprzedawcy, że ma beznadziejny czas realizacji zamówienia. I to ma sens - także dla tych dystrybutorów, sklepów itd. (inaczej nie utrzymywaliby własnych działów). Jeśli mają dowiedzieć się, że robią coś nie tak, jak trzeba, to skąd, jeśli nie z forum, gdzie wypowiadają się ludzie, którym zależy? Dzięki temu forum żyje i jeśli w ogóle przypominam sobie, by usuwano tam posty, to tylko te o charakterze nad wyraz personalnym. Wracając: absolutnie nie chodzi mi o to, by wywoływać jakiekolwiek spory. Odnoszę jednak wrażenie, że przypadkowo podniesiony przeze mnie tamat uwidocznił jakieś kwestie, co do których istnieją sprzeczne opinie. Ponieważ wiem o nich niezbyt wiele (na przykład, z recenzentami mam jak najlepsze doświadczenia!), nie mogę się wypowiadać, wydaje mi się jednak, że swobodna wymiana poglądów niekiedy popycha sprawy do przodu. Jeśli chodzi o temat "białych plam" istnieją dwa scenariusze: można uznać, że "przepis jest przepis" i pogodzić się z sytuacją (trudno, skrytek tu czy tam raczej nie będzie) albo sprówbować wyprawcować alternatywy, umożliwiające nieco bardziej elastyczne podejście do "przepisów". Kwestia wyboru.
  23. A więc wracamy do punktu wyjścia. OK, skoro nie ma rady, to nie ma.
  24. A czy nie można byłoby spróbować określić "serwisu" poprzez "czas reakcji"? Mam na myśli taką oto sytuację: skrytka w bezpośrednim sąsiedztwie pozostaje w zasięgu ręki; mogę sprawdzić jej stan powiedzmy raz na kilka dni, przynajmniej co do zasady. Tak więc, jeśli logbook powiedzmy się skończy i stwierdzę ten fakt, w ciągu kilku dni mogę załatwić sprawę i taki jest "czas reakcji" na kłopoty. Jeśli - padł tu taki przykład - ktoś zakłada skrytkę na Nowej Zelandii, czas reakcji będzie wynosił 4 miesiące. Gdybym założył skrytkę w Bieszczadach, mój czas reakcji wynosiłby 6 miesięcy. Jaki czas jest akceptowalny, a jaki nie? (Mam zamiar zająć się pewnym obszarem, w którym mój czas reakcji w lecie wynosiłby tydzień, a w zimie - zależy od pogody - nawet do dwóch miesięcy).
  25. Pomysł wynikał ze spostrzeżenia, iż mapa dzieli się na obszary gdzie skrytek jest mnóstwo (czyli miasta) i takie, gdzie nie ma ich wcale (oczywiście to pewne uogólnienie). System więc generuje sytuację w pewnym sensie "zero-jedynkową": albo miasto i dużo skrytek, najczęściej (ze zrozumiałych przyczyn) najmniejszych albo teren słabo zaludniony (gdzie istnieją o wiele szersze możliwości niż w mieście, a w każdym razie jest po prostu łatwiej a może i ciekawiej) i liczba skrytek niewiele odbiegająca od zera. Zastanawiałem się nad przyczynami i możliwymi rozwiązaniami, które dawałyby szansę zakładania skrytek w miejscach, w których bywamy raz na czas jakiś, mylnie przy tym zakładając, że istnieje jakiś zakres swobody. A potem opisałem wnioski. Właśnie w weekend wybrałem się na północ od Warszawy i wcześniej spojrzałem na mapę, a ponieważ okazało się, że w konkretnej okolicy skrytek nie ma, zacząłem sobie myśleć... No i to wzystko
×
×
  • Create New...