Jump to content
Sign in to follow this  
Followers 2
Alfred Frater

Zasady ukrycia a zasady szukania.

Recommended Posts

Jak dla mnie - jak ktoś chce, to niech zgłasza po kolei do archiwizacji wszystkie skrytki z kościołów na małopolskim szlaku architektury drewnianej czy z projektu galicyjskich cmentarzy wojennych, bo przecież wiele z nich założyliśmy w pobliżu lub na ogrodzeniach takich miejsc, czy w takich miejscacg, dlatego są sporne i najlepiej niech te cmentarze dalej pozostaną zapomniane, bo pewnie jesteśmy w wielu miejscach jedynymi osobami, które je zwiedzają. Dodam, że można dokonać zakupu pojemników imitujących krzyże nagrobne...

Ktoś wspominał o Niemczech, więc doleję do czary goryczy - w Niemczech skrytki leżą niemalże na wierzchu, a podpowiedzi znalazłam na zalaminowanych kartkach przypiętych do drzewa pinezkami przy spacerowym szlaku obok ławeczki i jakoś nikt się nie oburza, ani nie niszczy tego. W Polsce raczej takie coś by nie przeszło. W Niemczech dodatkowo niemalże wszystko jest w rękach prywatnych i chodzenie po chodnikach jest co chwilę obwarowane napisami "teren prywatny" itd. o wchodzeniu na własną odpowiedzialność. Jeśli chcemy zrobić z Polski teren pt. przecież wszystko jest własnością prywatną to chyba troszeczkę wybiegamy za daleko. Na szczęście nadal większość lasów jest państwowa i możemy zbierać w nich grzyby i borówki, lecz jak chcemy zebrać trochę chrustu na ognisko to prawidłowo byłoby pójść i zapytać pana leśniczego, gdyż przecież drewno jest w cenie i należy za nie płacić. W tym wywodzie dążę do tego, że oczywiście możemy ograniczyć miejsca na zakładanie skrytek, lecz gdzie i czego będziemy szukali? i co będziemy pokazywali innym?

Kwestia pomnika i trawnika oraz setki miejsc na ukrycie pojemnika - oczywiście, czasem deptanie trawników do przyjemności nie należy, to samo dotyczy szukania w miejscach bardzo uczęszczanych (osobiście nie lubię i jak się uprę, że chcę coś takiego podjąć to polecam zimowe wieczory a w lecie bezgwiezdne noce), lecz czepiając się (lekko) dodam, że skoro wg autora ogrodzenie jest własnością prywatną, tak jak i park - przecież np. należą do miasta, to bardzo mi przykro, ale nawet 100 metrów dalej nie będzie można nic ukryć.

Literalne podchodzenie do własności prywatnej jest mocno zgubne, bo nic nie jest niczyje. Jak ktoś będzie Cię gonił z widłami, no to cóż, ja byłam niemalże goniona z widłami na szlaku bodajże w Gorcach lub Beskidzie Wyspowym, bo część przebiegała przez czyjąś łąkę, a gospodarzowi się "odwidziało" i nie podobało się, że mu ludziska trawę depczą na drodze polnej. Jak otwarli w Górach Sowich część Riese - Osówkę i zwiedzałam ją w pierwszym czy drugim roku od otwarcia, to przy wyjściu przywitała nas grupa mówiąca po niemiecku, z bronią w ręku i celująca w nas, a przewodnik musiał się tłumaczyć, bo uważali oni, że to nadal jest ich teren... (chyba lata 90-te, początek, czyli jakieś 45 lat po II wojnie). Dodam, że historie te nie były związane z jakimś poszukiwaniem pojemnika, bo wtedy po prostu tej gry nie znałam.

Muszę zgodzić się z Murazorem - nie zawsze czarne jest czarne. A jeśli masz dużo czasu na analizowanie zasad, to pewnie reviewerów brakuje;P Fajnie, że pytasz, analizujesz i zastanawiasz się. Może niefajnie, że "najeżdżamy" na Ciebie. Osobiście polecam udanie się na jakieś wydarzenie w Twojej okolicy i rozmowę z "tubylcami".

Share this post


Link to post

Zauważyłem, że często podaje się przykłady z innych krajów, gdzie coś robić wolno i czemu w takim razie u nas nie wolno. Są jednak przypadki odwrotne. W UK nie można umieszczać skrytek na terenie lasów państwowych bez zgody zarządcy, oraz w suchych murach, czyli ogrodzeniach zbudowanych z kamienia bez zaprawy (podobne spotyka się czasem u nas w Beskidach). Ciekawie czy tamci użytkownicy mówią - popatrzcie, a w Polsce można :)

Share this post


Link to post

(...) Jak otwarli w Górach Sowich część Riese - Osówkę i zwiedzałam ją w pierwszym czy drugim roku od otwarcia, to przy wyjściu przywitała nas grupa mówiąca po niemiecku, z bronią w ręku i celująca w nas, a przewodnik musiał się tłumaczyć, bo uważali oni, że to nadal jest ich teren... (chyba lata 90-te, początek, czyli jakieś 45 lat po II wojnie). (...)

 

Do dzisiaj w niektórych miejscach organizuje się takie przedstawienia, co dla turystów stanowi dodatkową atrakcję, o której długo pamiętają i o tym opowiadają. Przewodnicy odgrywają swoje role i biorą w tym udział, bo także na tym polega ta praca. Przykład: Projekt Arado - zaginione laboratorium Hitlera Czasami grupa da się przestraszyć...

Share this post


Link to post

Plomba, akurat zapewniam Cię, że to nie było przedstawienie - akurat nie wtedy, a dodatkowo po przejściu się jeszcze do lasu nad kompleksem, ta sama grupa czegoś tam szukała:/ Zresztą myślę, że przewodnik nie byłby tak spięty i po tej rozmowie nie chciałby tak szybko stamtąd zniknąć wraz z grupą, gdyby to była inscenizacja. Zresztą różne historie są związane z Riese, a akta utajniane na kolejne dziesiątki lat:(

Edited by catnh

Share this post


Link to post

Zauważyłem, że często podaje się przykłady z innych krajów.

 

A u nas wolno używać worków nylonowych do ochrony skrytki, a podobno w UK nie wolno:):):)

 

My w Polsce rzeczywiście dość luźno podchodzimy do kwestii czyje/niczyje, lecz jeśli będziemy aż tak się czepiać to nigdzie nie będzie wolno założyć skrytki... A tak w ogóle Lasy Państwowe to tworzący je ludzie, z których w życiu wielu poznałam i patrząc na przykłady skrytek założonych przez tę organizację, na pewno da się z nimi dogadać:) A z drugiej strony w lasach tyle śmieci leży, że jeden pojemnik w tą czy w tamtą...- żartowałam;)

Share this post


Link to post

Ktoś wspominał o Niemczech, więc doleję do czary goryczy - w Niemczech skrytki leżą niemalże na wierzchu, a podpowiedzi znalazłam na zalaminowanych kartkach przypiętych do drzewa pinezkami przy spacerowym szlaku obok ławeczki i jakoś nikt się nie oburza, ani nie niszczy tego. W Polsce raczej takie coś by nie przeszło. W Niemczech dodatkowo niemalże wszystko jest w rękach prywatnych i chodzenie po chodnikach jest co chwilę obwarowane napisami "teren prywatny" itd. o wchodzeniu na własną odpowiedzialność.

 

Tak, tylko tam jak skrzynka jest np na terenie kościoła, to jest informacja, że jest do za wiedzą i zgodą pastora itp. U nas zapytanie o zgodę jest ujmą na honorze.

 

A co do 'dróg prywatnych' to ich prywatność jest trochę w innym sensie. One są jak najbardziej publicznie dostępne, ale za ich utrzymanie odpowiadają osoby prywatne, więc tabliczka jest po to że jak ktoś np. jest sierotą i sobie nogę złamie, to nie będzie mógł pozwać właściciela sąsiedniej posesji za nieodśnieżenie chodnika ;)

Edited by paprotek

Share this post


Link to post

Nie udało mi się pojawić na spotkaniu w Legnicy. Jednak nie jestem przekonany czy rozmowa "na żywo" cokolwiek by tu zmieniła. Już po korespondencji prywatnej widzę, że mam do czynienia z pewnym mentalnym betonem. W chwili obecnej zostałem Wałbrzyską marudą którą "trzeba przeżyć". Musiałem nawet zalogować wspomnianego wcześniej kesza na trawniku, bo sobie ktoś w logu forum zrobił. Spróbujcie zrozumieć, że rysuje się w mojej głowie bardzo nieciekawa opinia tak o tej grze jak i uczestnikach. Ktoś, komu zależy i na jednym i na drugim nie przejdzie obok takiej marudy jak ja obojętnie. Nie mam już sił i czasu na tłumaczenie intencji czy wyszukiwanie porównań. Za to pogłębianie moich paranoi przychodzi bardzo łatwo.

 

Bezmiar, nie prawdą jest, że brakuje terenu. Właśnie 20 min temu byłem w tamtym miejscu. Już po raz czwarty... kesz znów był w innym miejscu. To też ma się nijak do zasad ale co tam. Jednak nadal na trawnik trzeba wejść. Jest wydeptany ale to nadal trawnik. Pod krzakiem śmieci, puszki po piwie... syf. Pozbierałem trochę tych śmieci. Próbuję jednak nadążyć za grą, bo jest niebanalna. Zalogowałem tego kesza. Wbrew temu o co pytałem wcześniej. Jednak DNF i Need Maintenance obudziło w jakimś ktosiu aby mi nawrzucać, że dlatego się pienie, bo nie mogę znaleźć... Co mogło właśnie opadło.

 

Szokuje mnie fakt, że normalne zachowanie, normalnego człowieka a nie jakiegoś turbo-ciper-hiper-kejszera jest przez Was odbierane jako jakiś odjazd, totalitaryzmy i nie wiadomo co jeszcze. Paranoje. Za to kto komu fajniej dokopie na forum też są jakieś badge czy pasy czy inne piksele z dziurką?

 

Ja naprawdę mam w życiu co robić i nie cierpie na brak zatykaczy wolnego czasu. Geocaching wspaniale się wpasował w kilka z nich jednocześnie i z pewnością liczba znalezień czy ukryć będzie u mnie wzrastać. Dzieciak już zauważył syf w pudełkach jaki po sobie zostawiają gracze. Też mógłbym i ten temat poruszyć. Zwracam uwagę na to, że jakość tej gry jest potwornie słaba. TB/GC w zasadzie nie istnieją. Gdzieś tam upolowałem sobie suvenir PWG Plomby. Nie miałem co w zamian zostawić. Wrzuciłem multinarzędzie dobrej klasy. Uznałem, że za taki suvenir trzeba dać coś konkretnego. W międzyczasie dzieciak zrobił taki "drewniany pieniążek" we własnym zakresie. Pojechaliśmy go tam podrzucić aby był fant za fant tej samej wagi (choć ten nasz home made to nie PWG...). Mi to w smak bowiem zatęskniłem za multinarzędziem. Na miejscu narzędzia w skrzynce brak, w logu żadnych zmian, nic nie przybyło. W skrócie dno... Nasz pieniążek dostanie niebawem blaszkę z robakiem i dla przekory wrzucimy to Plombie do skrzynki (pomysł autora pieniążka).

 

Nie jestem twórcą największych dramatów w tym wątku, więc może dlatego nie jest dla mnie problemem przywiązanie kesza o dokładnie 3m w stronę chodnika (ja dalej o tym w Szczawnie). Wisiał by na tym samym krzaku więc korzysta z tego samego maskowania. Z chodnika było by jeszcze trudniej z "mugolami", bo nasza widoczność jest większa... itd. Nie. Jest dobrze jak jest.

 

Zanim ktoś znów będzie mi protekcjonalnym tonem coś wyjaśniał to pragnę zauważyć, że chyba dużo załapałem klimatu gry jak na miesiąc zabawy... tylko co z tego jak jej jakość jest żenująca. Zdanie, że zabraknie miejsc do chowania świadczy wyłącznie o braku pomysłów lub tego, że "moje kesze są zajebiste" albo poruszania się w jakimkolwiek innym schemacie myślowym. Nie tylko nogami z domu ale i mózgiem z czaszki czasem trzeba wyjść na spacer.

 

Nie porównujmy zabytków sztuki sakralnej ze współczesnymi kościołami. Dostojnych historycznych nekropolii z cmentarzami komunalnymi. Miejsc pamięci z "tu chodziłem na wagary". W tych pierwszysch jest geoceshowy potencjał a reszta... hm... "jeżeli jedynym powodem jest kesz, znajdź inne miejsce."

 

Moja autorytatywna, "z górna" porada dla tych co skrzynki chowają brzmiała by tak: "pamiętaj o tym, że szukający nie wie gdzie jest skrzynka. Dysponuje odbiornikiem GPS którego precyzji działania nie znasz. Domniemaj że w najlepszym przypadku będzie łaził w promieniu 20-30m i zadepta wszystko i wlezie gdzie się da - bowiem dla niego celem jest ZNALEŹĆ a nawet nie wie czego szuka. A to Ty go zaprosiłeś w to miejsce! Tak jak zapraszasz gości do swojego domu pokazujesz im gdzie jest łazienka aby nie nas...li ci w kuchni."

 

Cholera, ktoś to w ogóle czyta w całości? ;)

Share this post


Link to post

Zwracam uwagę na to, że jakość tej gry jest potwornie słaba

chyba dużo załapałem klimatu gry jak na miesiąc zabawy... tylko co z tego jak jej jakość jest żenująca.

W chwili obecnej zostałem Wałbrzyską marudą którą "trzeba przeżyć"

Dziwne...

 

sorry, raz jeszcze... ile keszy znalazłeś do tej pory? w ilu województwach???

 

Cholera, ktoś to w ogóle czyta w całości? ;)

jak byś tyle pisał w logach to byś już miał diamenta... :lol:

Edited by Scout_RB

Share this post


Link to post

Moja autorytatywna, "z górna" porada dla tych co skrzynki chowają brzmiała by tak: "pamiętaj o tym, że szukający nie wie gdzie jest skrzynka. Dysponuje odbiornikiem GPS którego precyzji działania nie znasz. Domniemaj że w najlepszym przypadku będzie łaził w promieniu 20-30m i zadepta wszystko i wlezie gdzie się da - bowiem dla niego celem jest ZNALEŹĆ a nawet nie wie czego szuka. A to Ty go zaprosiłeś w to miejsce! Tak jak zapraszasz gości do swojego domu pokazujesz im gdzie jest łazienka aby nie nas...li ci w kuchni."

 

Zakładając skrytki na cmentarzach wojennych, które zdarzając się w miejscach "nieprzewidzianych" np. przeniesione na cmentarz komunalny lub obok czyjejś posesji, dodaję podpowiedź czy spoiler tak, aby czas szukania ograniczyć do minimum - nie wszyscy mamy dokładne odbiorniki, sama mogłabym książkę o tym napisać.

Deptania trawników przyczepiłam się, bo Twój wywód o dworcach, miejscach "prywatnych" był tak obszerny, że może nadinterpretowałam go i wrednie wbiłam szpileczkę, za co przepraszam. Przeniesienie o 10 m w podejściu, przy którym każda ławka w parku jest własnością miasta staje się problematyczne, bo wszystko jest czyjeś - nawet ten krzak w parku. A jak ktoś chce wleźć to i tak wlezie, nawet jeśli umieścisz pojemnik w miejscu gdzie włazić nie trzeba i dasz to w opisie (bo nie doczyta).

 

Co do śmieci w skrytkach - chyba na blogu był ten temat poruszony: kapsle, paragony, skasowane bilety, prezerwatywy, jedzenie... itp. Do tego nie trzeba czytać regulaminu. Łatwo domyślić się, że czekoladka się roztopi od ciepła, a w lesie jedzenie wyczują zwierzęta. Inne przedmioty - śmieci, to po prostu zasady dobrego wychowania, zresztą tak samo jak wymiana przedmiotów przynajmniej na takie o podobnej wartości. Osobiście uważam, że śmieci powinniśmy sprzątać ze skrytek (w miarę możliwości), a także nie zostawiać ich w okolicy pojemników.

 

Cholera, ktoś to w ogóle czyta w całości? ;)

Nie używając słów dotyczących chorób, stwierdzę, że niestety TAK.

Share this post


Link to post

 

Tak, tylko tam jak skrzynka jest np na terenie kościoła, to jest informacja, że jest do za wiedzą i zgodą pastora itp. U nas zapytanie o zgodę jest ujmą na honorze.

Dziękuję za informację. Nie szukałam w Niemczech przy kościołach, po prostu nie miałam okazji:( Osobiście nie zakładam skrytek bezpośrednio przy kościołach, ale przy letterbox rozpatrywałam rozmowę z parafią i możliwość umieszczenia pojemnika w informacji turystycznej administrowanej przez księdza.

 

A co do 'dróg prywatnych' to ich prywatność jest trochę w innym sensie. One są jak najbardziej publicznie dostępne, ale za ich utrzymanie odpowiadają osoby prywatne, więc tabliczka jest po to że jak ktoś np. jest sierotą i sobie nogę złamie, to nie będzie mógł pozwać właściciela sąsiedniej posesji za nieodśnieżenie chodnika ;)

Tak, wiem. To jak w Polsce zabytkowe parki i tabliczki "wchodzisz na własną odpowiedzialność" lub nie wchodź w czasie wichury:/ Przykre. Przyznam, że niektórym skrytkom też by się takie przydały oprócz atrybutów;)

Share this post


Link to post

canth: Z ławki w parku można korzystać. Można sobie usiąść, zabrać magnetyka pod nią, zalogować i podziwiając trawniczek pójść dalej. "W miejscu ogólnie dostępnym". Kesze na dworcach, poza naruszeniem zacytowanego regulaminu, niosą przywołane tutaj, niebezpieczeństwo zaalarmowania tych co się znają na terrorystach. Klipsiak średniej wielkości owinięty taśmą izolacyjną wygląda niemal filmowo. Podróżny wykona telefon (bo się filmów naooglądał - zakazać! ;) ) i minie parę tygodni zanim wypuszczą mnie z aresztu śledczego "jak zbadają sprawę". Zgadzam się, że trzeba w takich miejscach uważać na "mugoli". Czekałem już raz godzinę aby ludzi było mniej, z keszem na kolanach. Taka dola. Na to się nie obrażam. Ale wolał bym aby to oczekiwanie było podyktowane tylko tym, że znajdzie to ktoś kto się z nami nie bawi a jeżeli obawy mam inne to biegiem do psychiatry.

 

Mam tendencję do długich postów, zacząłem się obawiać czy za to zaraz mnie nie spotka "łomot". Oberwało mi się za chorobę. :) Niestety?! :D

 

Scout RB: Daj pan spokój. Na dolnośląskiego marudę dopiero ciężko pracuje. Aspiruje na krajowego... ;) Jeszcze raz zaznaczę, że problemy początkującego, zanim nabierze manier lub dojdzie do wniosku aby "wyluzować" pozwalają na inny punkt widzenia. Przez to wyrażam się obszernie co za tym idzie można sobie z kontekstu wyrwać co się chce i przylepić do tego moje 69 "znalezień" jako wzór niedoświadczonego pieniacza. Dla Ciebie ten punkt widzenia jest ważny (nawet zwróciłeś uwagę, że w jakiejś materii byłbym platin - fajna ta gra, co rusz można być w czymś ponad przeciętnym!) dla mnie statystyka ma sprawę drugorzędną. Szacun. Na dodatek jak już uda się mieć tych skrzynek 1000 to następne święta w domu przy 2000. A jak nie mam jeszcze 100 to każda dycha jest radością i każdy kesz jest ważny, sympatyczny i powoduje przejęcie.

Share this post


Link to post

każda dycha jest radością i każdy kesz jest ważny, sympatyczny i powoduje przejęcie.

Ale z twoich postów można wywnioskować coś zupełnie innego i to nie wyrywając nic z kontekstu! Aż się po ostatnim wpisie zastanowiłem: Po co ten Chłop w ogóle szuka!? Uwagi można mieć, jasne! krytykować można, jasne! Tylko, że brakuje Ci szerszej perspektywy! Być może w twojej okolicy jest jakaś grupa znudzonych dzieciaków, która, "bawi" się w geocaching "po swojemu", może tam dominuje inny system i GC kuleje... a może miałeś pecha trafiać na kiepskie kesze.... Jak w okolicy 30 skrytek przerzuciłem się z OC na GC własnie dlatego, że to co znajdowałem w Krakowie na OC było zwyczajnie badziewne i nie umywało się do tego co było na GC) i tu od razu pisze! WIEM, że w Polsce bywa też na odwrót! Nie w tym rzecz, daje tylko przykład, że można kiepsko na początku trafić. Ale nie przyszło by mi do głowy, żeby pisać jakieś uwagi na ten temat na forum! Tak samo jak po zrobieniu prawa jazdy i przejechaniu 1000 km nie narzekałbym na forum na polskie drogi i to jak się po nich jeździ i jak się powinno zmienić kodeks drogowy! W GC nie będzie nigdy zasad tak dokładnych jak przepisy prawa, zdrowy rozsądek musi rządzić i jeśli jest zakaz deptania trawników w całym parku, a pod jedno drzewo wszyscy i tak podchodzą od zawsze robić sobie zdjęcia to nie przesadzajmy, że kesza tam nie można wsadzić...

 

Idąc tym tropem, zakładający musieli by niebawem monitorować stan zagrożenia pożarowego w lasach i aktywować i dezaktywować na okrągło swoje kesze.. w zależności od komunikatów leśników...

 

Jak masz uwagi co do konkretnych keszy najlepiej zwróć uwagę właścicielowi, ew. recenzentowi.

 

cpu-keep-calm.jpg

Share this post


Link to post

sorry, raz jeszcze... ile keszy znalazłeś do tej pory? w ilu województwach???

 

To jest absolutnie słuszna uwaga. Z poziomu osoby, która znajdowała kesze we wszystkich niemal regionach kraju, mogę śmiało stwierdzić, że zarówno miejsca i sposoby ukrycia, jak i jakość keszy różnią się diametralnie na różnych obszarach. Nie będę tutaj publicznie pisał, gdzie wg mnie jest lepiej, gdzie gorzej; gdzie z przyjemnością wrócę, a gdzie się rozczarowałem, bo to nic nie wnosi.

Ale, dopóki masz doświadczenia tylko z własnego, dosyć wąskiego podwórka (i nie wyrokuję w tym momencie czy są one słuszne czy nie), to trudno Ci się będzie odnieść do jakości zabawy w ogóle.

Share this post


Link to post

Ha! Więc jednak. Dzięki. Zabawy nie odpuszczę, bo jest ciekawa. W wielu innych aspektach niż prawo i przepisy czy reguły. Nie dam się tylko wychłostać, że chce znać zasady! a fora temu właśnie (tym co mają na to czas) służą. Podzieliłem się własnymi wnioskami a i tak zrobimy jak uważają. ;) Czas też na zostawienie miasta i ruszenie w góry. Na tamten geocaching czekam tak jak i na stabilniejszą pogodę. ;)

 

Jakiś czas temu, nawet odległy, podglądałem ale leżało poza kręgami zainteresowań. Ale nie zalogowałem więc teraz część praktyczna zabawy. Teoria innych portali urodziła jeszcze gorszej jakości praktyki... nvm.

 

Pozdrawiam i do zobaczenia w... pudełkach po żarciu.

Lukas (SQ)6GPX

Share this post


Link to post

canth: Z ławki w parku można korzystać. Można sobie usiąść, zabrać magnetyka pod nią, zalogować i podziwiając trawniczek pójść dalej. "W miejscu ogólnie dostępnym". Kesze na dworcach, poza naruszeniem zacytowanego regulaminu, niosą przywołane tutaj, niebezpieczeństwo zaalarmowania tych co się znają na terrorystach. Klipsiak średniej wielkości owinięty taśmą izolacyjną wygląda niemal filmowo. Podróżny wykona telefon (bo się filmów naooglądał - zakazać! ;) )

 

Myślę, że akurat obawy o terroryzm to pestka w porównaniu ze wszystkimi keszerskimi niebezpieczeństwami jak np. węże pod kamieniami czy w pobliżu skrytki;P Jeśli obawiasz się, że zostaniesz terrorystą, to uwierz, że szukając w Krakowie to często czuję się jakbym była członkinią jakiegoś kartelu nakotykowego - tylko chodzę i ukrywam jakieś małe pojemniczki (no przecież jak się podjęło to i odłożyć trzeba). Uważam, że szukanie w miejscach takich jak lasy, pagórki i górki ma pewne plusy - nikt się na nas nie gapi, no może poza wiewiórami;) A miejskie szukanie to jak tor przeszkód.

 

A co do dworców - znam jeden, gdzie skrytka jest w miejscu mocno nieprzyjemnym i jest to raczej podyktowane niezbyt dobrze rozumianymi regułami porządnego ukrycia, a jak wyjmiesz już pojemnik to obrzydzenie bierze:/ Myślę, że niestety, ale każdemu w karierze zdarza się skrytka odnaleźć coś do skrytykowania, jak i zdarza się założyć coś co nie do końca jest zgodne z tym, co szukający chciałby zastać.

Share this post


Link to post

No dobra, nie czytalem tego wszystkiego, bo mi sie nie chcialo i po drugim zdaniu juz wiedzialem, ze kolega wie lepiej.

 

Ze swojego skromnego doswiadczenia moge jedynie stwierdzic, ze narzekac na walbrzyskie kesze moze jedynie ignorant i totalny zoltodziob.

Osobiscie, generalnie uwazam je za jedne z lepszych w Polsce, o ile nie najlepsze. Kolega na podstawie keszy z Walbrzycha i okolic moze nauczyc sie co to jest geocaching z czym to sie je. To, ze kolega nie chce sie uczyc tylko wypisywac elaboraty to juz zupelnie inna sprawa.

Moim skromnym zdaniem wchodzenie w polemike z przynudzajacymi laikami mija sie z sensem i do niczego nie doprowadzaja.

Bo nie o to chodzi by pisac co sie wie, a o to by wiedziec co sie pisze!

Share this post


Link to post

Bo nie o to chodzi by pisac co sie wie, a o to by wiedziec co sie pisze!

Mysze sobie to koniecznie gdzies zapiać! :D

Share this post


Link to post

Lukas - musisz pamiętać pewne rzeczy. Po pierwsze w geocaching bawią się różni ludzie. Spory odsetek jest takich, które znajdą jedną - dwie skrytki z kolegą i na tym koniec. Czasem nawet ktoś założy skrytkę i słuch po nim ginie. W ogóle ludzie są różni i każdy może odpowiadać tylko za siebie.

Druga sprawa wynika z poprzedniej. Jeśli uważasz, że jakość jest zła, możesz ją podnieść zakładając takie keszem jakie Twoim zdaniem są prawidłowe, tym samym dając przykład innym. To najlepszy sposób.

Share this post


Link to post

A mnie się rzuciło w oczy jedno w tej dyskusji - FETYSZ TRAWY - Ludzie co wy z tą trawą ? Nie przesadzacie ? To w końcu jak to jest ? Trawa jest dla nas czy my dla trawy ? Trawa jest po to, żeby po niej chodzić !! A jak się okazuje że trawa jest wydeptana do samej ziemi to wniosek jest jeden - trzeba w tym miejscu zrobić chodnik. I tyle. Wiele nie podróżowałem, ale byłem np. w Berlinie i co zobaczyłem ? Piękne trawniki - jak z bajki - wręcz nierealne. I co się okazuje, że w weekendy Niemcy na nich leżą na kocach i biwakują i nikt ich nie wygania. Dlaczego ? Bo od tego jest trawa. Leżeć na pięknej zielonej trawie jest super i chodzi się po niej super - więc po co sobie odmawiać.

Share this post


Link to post

(...)

Zwracam uwagę na to, że jakość tej gry jest potwornie słaba. TB/GC w zasadzie nie istnieją. Gdzieś tam upolowałem sobie suvenir PWG Plomby. Nie miałem co w zamian zostawić. Wrzuciłem multinarzędzie dobrej klasy. Uznałem, że za taki suvenir trzeba dać coś konkretnego. W międzyczasie dzieciak zrobił taki "drewniany pieniążek" we własnym zakresie. Pojechaliśmy go tam podrzucić aby był fant za fant tej samej wagi (choć ten nasz home made to nie PWG...). Mi to w smak bowiem zatęskniłem za multinarzędziem. Na miejscu narzędzia w skrzynce brak, w logu żadnych zmian, nic nie przybyło. W skrócie dno... Nasz pieniążek dostanie niebawem blaszkę z robakiem i dla przekory wrzucimy to Plombie do skrzynki (pomysł autora pieniążka).

(...)

Cholera, ktoś to w ogóle czyta w całości? ;)

 

Ja czytam i cieszę się, że masz mojego PWG. Ja nie ustalałem wymiarów PWG, ale dostosowałem się do standardu 35x7mm.

 

W sprawie TB/GC masz rację, ale to się właśnie powoli zmienia...

 

Chętnie się wymienię na pieniążka z blaszką - teraz mam geocoiny i na pewno będzie ich coraz więcej w Polsce, tak jak to jest w innych miejscach na świecie.

Share this post


Link to post

longmen76, byliscie i widzieliscie?

Przeciez tu chodzi o konkretny przypadek. Chodzi o konkretnego kesza w konkretnym miejscu.

Tu nie chodzi o ogolnoswiatowe trendy dbania o zielen miejska na terenach uzdrowiskowych!

Po co to strzepic jezyk po proznicy?

 

Ja na ten przyklad tego kesza znalazlem. Czy, ktorys z kolegow tak ochoczo zabierajacych tu glos tez moze o tym napisac?

W/g mnie kesz jak kesz. Nie lubie takich i mi osobiscie sie nie podobal, ale czy to jest powod by cala Polska tym sie zajmowala? Tym bardziej, ze w bezposrednim otoczeniu nie trawnik jest najwazniejszy? W bezposrednim otoczeniu kesza trawy jest co kot naplakal.

Share this post


Link to post

I co się okazuje, że w weekendy Niemcy na nich leżą na kocach i biwakują i nikt ich nie wygania. Dlaczego ? Bo od tego jest trawa. Leżeć na pięknej zielonej trawie jest super i chodzi się po niej super - więc po co sobie odmawiać.

OK, bo tam sie raczej po piesuńciach sprzata, w Polsce strach chodzić,usiąść, o położeniu sie nie mówiąc, co krok to mina...

Sa parki z zakazem wstępu psów( Oliwa na przykład), ale jest ich niestety , niewiele... :anibad:

Share this post


Link to post

(...)

Ja na ten przyklad tego kesza znalazlem. Czy, ktorys z kolegow tak ochoczo zabierajacych tu glos tez moze o tym napisac?

W/g mnie kesz jak kesz. Nie lubie takich i mi osobiscie sie nie podobal, ale czy to jest powod by cala Polska tym sie zajmowala? Tym bardziej, ze w bezposrednim otoczeniu nie trawnik jest najwazniejszy? W bezposrednim otoczeniu kesza trawy jest co kot naplakal.

 

Jeśli to ten przy psie, to nie znalazłem, bo zapadał zmrok, a ja już byłem zmęczony po długiej trasie tego dnia i szukałem krótko.

Share this post


Link to post

I co się okazuje, że w weekendy Niemcy na nich leżą na kocach i biwakują i nikt ich nie wygania. Dlaczego ? Bo od tego jest trawa. Leżeć na pięknej zielonej trawie jest super i chodzi się po niej super - więc po co sobie odmawiać.

OK, bo tam sie raczej po piesuńciach sprzata, w Polsce strach chodzić,usiąść, o położeniu sie nie mówiąc, co krok to mina...

Sa parki z zakazem wstępu psów( Oliwa na przykład), ale jest ich niestety , niewiele... :anibad:

Nie chcę, żeby dyskusja zamieniła się w trawę :). Ale dodając do tego to co piszesz to można wysnuć wniosek, że w Polsce trawa jest po to aby psy mogły się wys... A jak człowiek wejdzie na trawę to się robi wielkie halo...

Mam nieodparte wrażenie, że jak idę po trawie to wszyscy patrzą na mnie jakbym przestępstwo popełniał. A przecież trawa chyba była najpierw przed betonem i asfaltem... Więc mam ochotę i całkowitą przyjemność z chodzenia po trawie a nie po betonie. Ale chyba jakiś niedzisiejszy jestem...

Edited by longmen76

Share this post


Link to post

A mnie się rzuciło w oczy jedno w tej dyskusji - FETYSZ TRAWY - Ludzie co wy z tą trawą ? Nie przesadzacie ? To w końcu jak to jest ? Trawa jest dla nas czy my dla trawy ?

Oczywiście, że my dla trawy - a niby kto ją zazwyczaj sieje?;P

 

Wiele nie podróżowałem, ale byłem np. w Berlinie i co zobaczyłem ? Piękne trawniki - jak z bajki - wręcz nierealne. I co się okazuje, że w weekendy Niemcy na nich leżą na kocach i biwakują i nikt ich nie wygania. Dlaczego ? Bo od tego jest trawa. Leżeć na pięknej zielonej trawie jest super i chodzi się po niej super - więc po co sobie odmawiać.

 

Ja podróżowałam więcej, ale nie przemawia do mnie myśl, że skoro w Grecji trawa jest spalona od słońca to można ją deptać.

Co wszyscy się na te Niemcy uwzięli? Amerykańskich i brytyjskich filmów nie widzieliście - tam też wszyscy leżą na trawie, tylko szkopuł tkwi w tym, że nasze rodzime trawska to nie są te gatunki, które to wytrzymują na dłuższą metę, a jak chce się mieć trawnik do łażenia, leżenia i grania w piłkę to trzeba dobrać do tego odpowiednie gatunki. Nasze parki nie mają specjalnie utrzymywanych trawników, można powiedzieć, że często w ogóle nie są utrzymywane, ale czy to dyskusja o trawnikach i parkach?;)

Share this post


Link to post

Ja w kwestii trawy :)

 

Faktycznie kiedyś tak było, że jak był w Polsce park, to się chodziło alejkami a po obu stronach straszyły tablice "nie deptać trawników" i jeszcze grzywnę można było zapłacić, natomiast psy sobie tam swobodnie srały. Teraz się to zmienia. Nie wiem, czy gdzieś teraz się ściga za "deptanie trawników", coraz częściej też widuje się ludzi wypoczywających na trawie.

Jeśli częstotliwość znajdowania tego kesza powodowałaby powstawanie "geotraila", to wówczas należałoby się zastanowić nad zmianą miejsca ukrycia i zdaje się mówią o tym wytyczne Groundspeaka, jednaj jeśli nic takiego nie zachodzi, to nie ma raczej przeszkód wobec takiej lokalizacji.

Share this post


Link to post

Ja w kwestii trawy :)

 

Faktycznie kiedyś tak było, że jak był w Polsce park, to się chodziło alejkami a po obu stronach straszyły tablice "nie deptać trawników" i jeszcze grzywnę można było zapłacić, natomiast psy sobie tam swobodnie srały.

We Wrocławiu można chodzić po trawie. Nawet powstał projekt do tego zachęcający: http://wroclawianienapolanie.pl/idea :)

Share this post


Link to post

Bezmiar, nie prawdą jest, że brakuje terenu. Właśnie 20 min temu byłem w tamtym miejscu. Już po raz czwarty... kesz znów był w innym miejscu. To też ma się nijak do zasad ale co tam. Jednak nadal na trawnik trzeba wejść. Jest wydeptany ale to nadal trawnik. Pod krzakiem śmieci, puszki po piwie... syf. Pozbierałem trochę tych śmieci. Próbuję jednak nadążyć za grą, bo jest niebanalna. Zalogowałem tego kesza. Wbrew temu o co pytałem wcześniej. Jednak DNF i Need Maintenance obudziło w jakimś ktosiu aby mi nawrzucać, że dlatego się pienie, bo nie mogę znaleźć... Co mogło właśnie opadło.

 

Szokuje mnie fakt, że normalne zachowanie, normalnego człowieka a nie jakiegoś turbo-ciper-hiper-kejszera jest przez Was odbierane jako jakiś odjazd, totalitaryzmy i nie wiadomo co jeszcze. Paranoje. Za to kto komu fajniej dokopie na forum też są jakieś badge czy pasy czy inne piksele z dziurką?

Nie wiem kurde gdzie jest problem bo sam tego kesza dawno temu znalazłem, trawy deptać nie musiałem i był bardzo fajnie zrobiony.

Poszukaj jeszcze trochę, popatrz jak w to się gra i zacznij narzekać, bo deptanie trawy to nie jest problem. Gorzej jak skrzynki są w totalnym syfie czy wyglądają jak śmieci. Ale w Wałbrzychu akurat to Ci nie grozi więc powodów do narzekań za bardzo nie masz.

Share this post


Link to post

Nie musiałeś deptać. Bo jej tam nie ma. Ktoś inny wydeptał... Ciekawa retoryka.

 

Jako autor tematu pragnę go podsumować. Szczególnie mając na uwadze bufonadę doświadczeń która robi z tematu wieczną rzekę.

 

Pierwsze: Warto przetłumaczyć całość regulaminów GS opublikowanych na www. Kluczowe bowiem zagadnienia w tej kwestii są po angielsku. Czytanie ze zrozumieniem w języku nie natywnym może być przyczynkiem do problemów. Jak i też budzi wniosek, że jak nie po polsku to nas nie dotyczy.

 

Drugie: Pominąłem w tym rolę recenzenta i to jest mój największy błąd i ten warto mi wytknąć. Zrobię to sam i taką naukę po sobie pozostawię. Rozmowa, jakby nie była sympatyczna czy konstruktywna z autorem czy z osobami "które nie widzą problemu" przy odwiedzinach kontrowersyjnego miejsca stawać w obronie nie przez pryzmat regulaminu tylko doświadczeń. Tworząc zjawisko "fali". Powstaje to tylko dlatego, że taki typ jak ja, zamiast zgłosić regulaminowy problem do opiekunów (czy autorów) regulaminu chce uruchomić u kogoś myślenie propagując publicznie problem. Doświadczenie więc powinno prowadzić do reguł gry a nie filozofii społecznej. Odpowiedzialność społeczna u nas dopiero raczkuje więc nie ma się co na nią powoływać.

 

Trzecie: Miejsca ukrycie nie da się traktować ogólnikami. To sytuacje bardzo indywidualne. Już na terenie tego samego parku można się spotkać z różnymi "przyzwoleniami" społecznymi które nie są wzorcem do powielania (psy, palenie ognisk etc.). Jeżeli w jednym temacie jedna osoba nie pochwala psiej kupy na trawniku ale biegające dzieciaki tak, świadczy wyłącznie o relatywnym podejściu. Jeżeli gra ma relatywne zasady to porównywanie doświadczenia do "zaliczeń" również sensu nie ma. To jednak sprowadza się do tego, że interpretacją powinien zająć się recenzent.

Tutaj apelowałem do rozsądku ukrywających jako tych którzy lepiej znają miejsce. Jak widzę można trafić w próżnię.

 

To na skutek przyzwolenia społecznego ze skrzynką "nie ma problemu". W Wałbrzychu nikogo nie zaskakuje pies robiący na trawniku. Jestem jedyny (JEDYNY) w okolicy kilku bloków który zbiera to co pies zostawił. Inni właściciele nawet nie czują zażenowania tym faktem. Za to są skuteczni w pukaniu się palcem w głowę na widok moich czynności a sami zaczepieni: "przecież nikt nie sprząta". A regulaminy obiektów zielonych istnieją: co spółdzielnia to inne (Oczywiście moje doświadczenie w zbieraniu kup jest niemałe... Minimalnie 500 rocznie. W kilku województwach. Nawet za granicami: Czechy, Niemcy, Irlandia... I to tylko po tym jednym psie! :D Po innych nie zbieram. Nie mam na to czasu i kompetencji.

 

Grę znam już wiele lat, moi drodzy "koledzy od doświadczeń". Nie warto się przez to spinać. Nie widzę potrzeby kogokolwiek o tym przekonywać czy wykorzystać tego w dyskusji. Kwestia zalogowania i określenia chęci zbierania "skarbów". To już zasługa dziecka. Wiem doskonale, że kontrowersje umieszczenia skrzynek to jedna z większych bolączek tej gry. Choć widzę, że to tylko słaba świadomość zasad i brak odpowiedzialności.

 

Faktycznie więc, z laikami nie ma co dyskutować. To tak jakby grać z gołębiem w szachy. Niezależnie od poziomu Twojej gry on i tak poprzewraca pionki, napuszy się, nasra na szachownice i będzie twierdził, że wygrał. Laicyzm tu to kompletny brak wiary w to, że ktoś połamie gałęzie krzaka czy będzie łaził gdzie w sumie nie powinien. Nic nie poradzę, że ktoś rozumuje płytko, że przestrzeganie zasad to frajerstwo. Inna sprawa, że o zasadach powinienem sobie rozmawiać z ich twórcami czy recenzentami. Dlatego pomyliłem fora, bo komisje społeczne działają w innej grze i jak tam miało by to bicie piany sens tak tu w zasadzie powinno się zakończyć na odpowiedzi Spidera i koniec: Jest problem to do recenzenta.

 

Zdjęcia z trawnika. Dwa zdjęcia z telefonu. Takie mam pod ręką. Jedno pokazuje pomnik "od tyłu". Tam po lewej stronie jest kesz. Bliżej pomnika niż chodnika. Zdjęcie od przodu pokazuje miejsce do którego zaciągnie nas promień dokładności GPS i zdjęcie spoilerowe w opisie. Jest tam dwójka keszerów których doświadczenie również tu kasujecie - żona i syn. Widzicie co robią? Szukają... Ha! To nie tam! Jeszcze do tego tak bezczelnie! Powinni się schować w drugim krzaku jak wietnamski zwiad! No nie robią tak jak ja bym zrobił... Jeżeli szukającemu w tej chwili pisze się, że "nie trzeba wchodzić na trawnik" to log powinien być czysty. Czy to co widzicie na zdjęciach jest z definicji trawnikiem? Jego stan obecny jest po prostu opłakany. Nie zmienia to jego istoty... Doprowadzili do tego ci, którzy "chcą mieć zdjęcie z pieskiem". Z tyłu pomnika, po prawej stronie leży druciana siatka ze słupkami. Kiedyś była rozciągnięta pomiędzy tymi krzakami, stosunkowo krótko była na niej tabliczka w stylu "przejścia nie ma". Nie ma sensu też gadać o tym, że się o coś dba czy posiada szczególną wrażliwość skoro dość zgodnie stajecie za postrzeganiem miejsc "tu i teraz".

 

Dlaczego to miejsce nie wygląda jak bajeczne berlińskie ogrody? Bo Niemców tu od wojny nie ma... Jak wyglądało tu za ich zarządzania? Polecam zwiedzić całą serie w tym parku (to kesz nr 2). Rozdeptaliśmy tam wszystko co było do rozdeptania. Mnie osobiście to irytuje i nie pozwolę aby gra z ameryki choćby insynuowała, że na trawnik można wejść. Teraz nie mogę dofinansować innej działalności z środków publicznych bo pompuje pieniądzę w to, że ktoś łazi po trawnikach, bo aspirujemy na angielskie kocyki a słoma z walonek wystaje. Takie to rodzi poważne konsekwencje i to nie tylko dla jednego małego trawniczka gdzieś w Szczawnie. Moje dziecko o tym miejscu opowie: "tu gdzie teraz jest wejście do biedronki" bo zamiast na skutek większej świadomości ochronić ładny wygląd miejsca postanowiliśmy łazić gdzie bądź. Czy tu na pewno chodzi o trawę? Chyba o estetykę...

 

Dla mnie temat do zamknięcia, a skrzynka do recenzenta. A mnie na forum lepiej zbanować, bo jest ryzyko, że się nie zamknę i będziecie musieli mnie przeżyć. :D

Share this post


Link to post

Nie musiałeś deptać. Bo jej tam nie ma. Ktoś inny wydeptał... Ciekawa retoryka.

Ale gdzie jest problem? Myślisz że tylko tam latają ludzie po skrzynki i to oni trawę wydeptali? Możesz skrzynkę zgłosić ale nic Ci to nie da, świata nie uzdrowisz.

Share this post


Link to post

Właśnie dlatego publiczną rozmowę o tej skrzynce uważam za błąd... chciałem uzdrowić świat. Intencją moją jest tylko to, aby ta gra nie była pretekstem do kolejnych deptających tam stóp.

Share this post


Link to post

A my dzisiaj zespołowo wyskoczyliśmy na kesze, nawet za granicę. Z pełną świadomością i premedytacją deptaliśmy trawniki unijne. Nie napiszę że na przekór autorowi tematu ale dla przyjemności własnej. Było bardzo miło. Żeby temat zakończyć bo dotyczy mojego kesza, prawo polskie wyłączyło trawniki z pod ochrony prawnej. Warto zapoznać się z prawem by potem robić dym i dyskusje bez sensu. Oczywiście że można dziecku wciskać kit że trawnik to świętość, wolna wola. Co pomyśli jak już pomyśli zostanie mam nadzieję w rodzinie a nie forum tu lub innym. Proszę o archiwizację mojego kesza jeżeli łamię przepisy prawa polskiego i zamknięcie tematu. Nie podejmę polemiki ani na priv ani na forum.

Share this post


Link to post

 

W Wałbrzychu nikogo nie zaskakuje pies robiący na trawniku. Jestem jedyny (JEDYNY) w okolicy kilku bloków który zbiera to co pies zostawił. Inni właściciele nawet nie czują zażenowania tym faktem. Za to są skuteczni w pukaniu się palcem w głowę na widok moich czynności a sami zaczepieni: "przecież nikt nie sprząta". A regulaminy obiektów zielonych istnieją: co spółdzielnia to inne (Oczywiście moje doświadczenie w zbieraniu kup jest niemałe... Minimalnie 500 rocznie. W kilku województwach. Nawet za granicami: Czechy, Niemcy, Irlandia... I to tylko po tym jednym psie! :D Po innych nie zbieram. Nie mam na to czasu i kompetencji.

 

Zastanowiło mnie tylko jedno. W jaki sposób Ty te kupy zbierasz z trawnika nie deptając go?

Share this post


Link to post

Erystyka. Lubię.

 

Pies mi przynosi w zębach na chodnik. Kładzie na papierowej torebce... Pokombinuj lepiej co robię jak nie da się tego pokulać! ;)

 

Widzę, że ani prawo ani poczucie estetyki nie ograniczy wydeptywania ścieżek do keszy. Oby chodziło tylko o tego jednego. Szkoda mi się trawniczka zrobiło... no cóż. Jest cel, środki poświęcone, szabla w dłoń...

 

Ja za to dzisiaj będę batmanem i poszukam keszy z latarką. Przynajmniej nie będę widział po czym deptam to nie narobię szumu. Dziecku też nie powiem gdzie idę aby później się mnie nie wstydził. Znów mu kitu jak się zachowywać jak człowiek nawciskam...

Share this post


Link to post

Widzę, że ani prawo ani poczucie estetyki nie ograniczy wydeptywania ścieżek do keszy. Oby chodziło tylko o tego jednego. Szkoda mi się trawniczka zrobiło... no cóż. Jest cel, środki poświęcone, szabla w dłoń...

 

Zamieściłeś dwa zdjęcia, na których nie widzę ani żadnego niszczenia otoczenia przez geocacherów, ani też żadnych barierek. Na jednym jest kobieta z dzieckiem na trawie bez jakichkolwiek śladów ścieżki w tamtym miejscu, w dodatku na trawie kompletnie nie zadbanej. Na drugim jest pomnik psa w krzakach, do którego prowadzi ścieżka, o której jednak wspomniałeś, że jest wydeptana przez ludzi robiących zdjęcie pieskowi. Czy są tam gdzieś zniszczenia dokonane przez geocacherów? Bo szczerze mówiąc nie wiem o co chodzi.

Swoją drogą - zarządca tego miejsca mógłby lepiej wyeksponować tego psa i zrobić tam jakiś chodniczek choćby ze żwiru, skoro jest to atrakcją dla odwiedzających.

Sprawa kolejna - czemu zaczęto dbać o trawniki i zakazywać zanieczyszczania ich przez psy? Właśnie po to, żeby można było bezpiecznie z nich korzystać ludziom.

Share this post


Link to post

Czy są tam gdzieś zniszczenia dokonane przez geocacherów? Bo szczerze mówiąc nie wiem o co chodzi.

 

Zdjęcia nie są dokumentacją zniszczeń dokonanych przez geokeszerów. Domniemam jedynie, że mogą tak łazić jak ta kobieta z dzieckiem i uważam, że jest to miejsce kłopotliwe pod tym właśnie kątem. Dlatego rozważam, czy ma sens umieszczenie kesza w takim właśnie miejscu. Pod kątem przede wszystkim estetyki tego miejsca i pomimo zwolnienia z mandatów, zwykłego, normalnego zachowania nie deptania trawników. Podkreślam - dla walorów estetycznych.

 

Swoją drogą - zarządca tego miejsca mógłby lepiej wyeksponować tego psa i zrobić tam jakiś chodniczek choćby ze żwiru, skoro jest to atrakcją dla odwiedzających.

 

Dowiedziałem się o jakichś planach rewitalizacji (choć zmuszony zostałem do wysłuchiwania o brakach pieniędzy) więc może się to zmieni.

 

EDIT:

I. PLACEMENT Guidelines: Placement guidelines govern the physical location of a geocache.

[...]

Caches are placed so that the surrounding environment, whether natural or human-made, is safe from intentional or unintentional harm. Property must not be damaged or altered to provide a hiding place, clue, or means of logging a find.

 

Ach i jeszcze jedno. Kodeks Wykroczeń a dokładniej art. 144 już po nowelizacji wygląda tak:

Art. 144

§ 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność lub też dopuszcza do niszczenia roślinności przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem albo na terenach przeznaczonych do użytku publicznego depcze trawnik lub zieleniec w miejscach innych niż wyznaczone dla celów rekreacji przez właściwego zarządcę terenu,

podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.

§ 2. Kto usuwa, niszczy lub uszkadza drzewa lub krzewy stanowiące zadrzewienie przydrożne lub ochronne albo żywopłot przydrożny,

podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 można orzec nawiązkę do wysokości 500 złotych.

 

Jeżeli moje interpretacje prawa są nieprawidłowe, proszę mnie zarchiwizować.

Edited by 6GPX

Share this post


Link to post

Ostrzegano mnie. A ja nie posłuchałem. I właśnie otrzymałem prywatną wiadomość o treści "dobrze ci tak!" :)

Share this post


Link to post

Widzisz, akurat Twoje uwagi odbierałem jako najbardziej konstruktywne. Osobiście zgłupiałem, że przedmiotem rozmowy zaczyna być psia kupa. Sobotni wieczór? ;)

 

Sporo elitaryzmu tutaj widzę. ;) Nie zachowujcie się jak klipsowe pudełka, świat i ludzie są różni. Są tacy co sensu w tej grze nie widzą. I nie przylecieli z marsa...

 

Moje obawy zostały rozwiązane przez recenzenta. Skrzynka jest umieszczona zgodnie z zasadami gry. Koniec.

Upewniłem się również, że w Szczawnie mandatu za podejmowanie kesza nikt nie dostanie. Koniec.

Trawniki są po to aby z nich korzystać. Koniec.

 

Zasiewy traw w uczęszczanych miejscach zrobią ufoludki za podarowane ruble. "Oni" mają lepiej zadbać. "My" mamy tylko rościć i korzystać (dewastować, bo się bawimy!).

 

Estetyka miejsc publicznych, podejście do własności wspólnej i udostępnionej nadal na etapie zemsty za totalitaryzmy. Na Ziemiach Odzyskanych mścimy się już drugi raz. Pozostaje mi tylko powtórzyć apel o rozwagę. Nie mamy ani warunków klimatycznych ani też mentalności na angielskie kocyki. Cieszę się, że aspirujemy ale to dla nas naprawdę praca u podstaw. Nasze problemy są średniowieczne - odchody zwierzęce pod oknami domów, miejskie parki wypoczynkowe dziewicze jak Puszcza Niepołomicka, zdeptane skwery i zieleńce (ale się powstrzymałem przed użyciem wyrazu trawnik...). Miałem złudną nadzieję, że keszerowe środowisko ma większą wrażliwość w odniesieniu do natury. O cmentarzach czy dworcach i innych placach zabaw można by produkować równie przysadziste eseje ale tego sobie i Wam daruje. Musiał bym zacząć od wykładu co to jest hipoteza prawna a na to nie mam czasu.

 

Świata nie zmienię, siebie zmieniam.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Na Ziemiach Odzyskanych

:blink: Retoryka I Zjazdu z 48-ego. Ja wysiadam.

Z pruskim pozdrowieniem!

Share this post


Link to post

(...) Miałem złudną nadzieję, że keszerowe środowisko ma większą wrażliwość w odniesieniu do natury. (...)

 

Napisz jeszcze, że związki sportowe to leśne dziadki, księża to pedofile, kierowcy są pijani, itp.

Share this post


Link to post

(...) Miałem złudną nadzieję, że keszerowe środowisko ma większą wrażliwość w odniesieniu do natury. (...)

 

Napisz jeszcze, że związki sportowe to leśne dziadki, księża to pedofile, kierowcy są pijani, itp.

 

Fakt. Przesadziłem w ogólniku... Każdy ma swoją wrażliwość i doszukiwanie się w tym zasady jest wielce krzywdzące. Przepraszam.

Share this post


Link to post

(...) Miałem złudną nadzieję, że keszerowe środowisko ma większą wrażliwość w odniesieniu do natury. (...)

 

Napisz jeszcze, że związki sportowe to leśne dziadki, księża to pedofile, kierowcy są pijani, itp.

 

Fakt. Przesadziłem w ogólniku... Każdy ma swoją wrażliwość i doszukiwanie się w tym zasady jest wielce krzywdzące. Przepraszam.

 

Przeprosiny przyjęte!

 

Bardzo proszę o nie igranie z cierpliwością przewodnika górskiego, który bierze na wycieczki gimnazjalistów i zawodowo szczepi miłość do natury oraz wkłada w to mnóstwo wysiłku...

 

Zapraszam na piwo (lub herbatkę), to sobie to wszystko dokładniej omówimy.

 

PS. Krótkofalowcy to wspaniali ludzie!

Share this post


Link to post
Musiał bym zacząć od wykładu co to jest hipoteza prawna a na to nie mam czasu.

 

Czuję z tego powodu sporą ulgę.

 

Tak, wiem, pozostała mi jeszcze plonkownica jako narzędzie ostateczne.

Share this post


Link to post

Skorzystałem z zaproszenia do Borowic. Miałem obawy, bowiem Plomba "ustawił się" ze mną na... meczu. Na dodatek przegranym dla drużyny z Borowic. Był w takim nastroju, że musiałem uciekać. Rzucał we mnie kamieniami i "bocianami". :D

 

Takie spotkanie to najlepsza metoda na wyjaśnianie małostek. ;) Dzięki Plomba.

 

PS. Nie dziwie się, lowca. Już mam wrażenie, że ilość tekstu jaki byłeś zmuszony czytać z mojej strony pozwala ci zaliczyć tą statystyczną, jedną książkę rocznie. Nie poddawaj się, to już ostatnie zdanie. Pozdrawiam.

Share this post


Link to post

Gratuluję odwagi - pojechać na mecz obcej drużyny to samobójstwo, ale najważniejsze, że pierwszy krok już został zrobiony, jest też kolejny wpis na forum i... od razu lepiej. Ech, to górskie powietrze :rolleyes:

 

Zadania domowe dla krótkofalowców: Broadcasting oraz Telegraf

Share this post


Link to post

Witam, mam za sobą znalezienie ... 1 kesza. :)

I mam pytanie do doświadczonych kolegów/koleżanek.

 

Jak wyciągacie znalezionego kesza i potem go chowacie, to zwracacie uwagę na to czy ktoś was widzi?

 

Pytam bo ja 1 kesza znalazłem przy drugim podejściu 10m od drzewa gdzie miał być.

Kesz leżał na trawniku, ktoś znalazł, nie wiedział co to jest i wyrzucił na trawnik.

Może widział jak go ktoś chowa? Stąd moje pytanie.

Share this post


Link to post

Witam, mam za sobą znalezienie ... 1 kesza. :)

I mam pytanie do doświadczonych kolegów/koleżanek.

 

Jak wyciągacie znalezionego kesza i potem go chowacie, to zwracacie uwagę na to czy ktoś was widzi?

 

Oczywiście. Czasem oczekiwanie na mozliwość odłożenia znalezionego kesza trwa dłużej, niż jego wcześniejsze poszukiwanie i podjęcie.

 

Pytam bo ja 1 kesza znalazłem przy drugim podejściu 10m od drzewa gdzie miał być.

Kesz leżał na trawniku, ktoś znalazł, nie wiedział co to jest i wyrzucił na trawnik.

Może widział jak go ktoś chowa? Stąd moje pytanie.

 

Ja bym raczej obstawiał niedokładne zamaskowanie i działanie sił natury lub jakiegoś zwierza. Choć oczywiście, wszystko jest możliwe.

Share this post


Link to post

Osobiście uważam obawy, że ktoś kogoś podejrzał jak chowa skrytkę i ją zmuglował, za grubo przesadzone. Takie coś może się zdarzyć, jeśli pojemnik jest ukryty naprzeciwko domów, z których ktoś może obserwować przez okno poczynania nieznanego, dziwnego człowieka i zaraz potem sprawdzić, co on takiego robił. Ale w takim wypadku to ukrywający sam jest sobie winien, że takie miejsce wybrał, a poszukiwacz i tak nie dostrzeże ciekawskiej emerytki za firanką. Jeśli chodzi o podejrzenie przez przypadkowego przechodnia, czy pasażerów samochodu, to w ogóle bym o tym zapomniał. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ktoś, kto nas mijał specjalnie tu wróci, by wkładać rękę w jakieś pełne pająków i innego paskudztwa miejsca? Postaw się w jego sytuacji - widzisz kogoś, kto coś wyjmuje albo chowa z dziupli - wracasz tam innego dnia, aby to sprawdzić? Mnie by się nie chciało. Śmiem twierdzić, że najczęściej pojemniki giną przez przypadkowe ich znalezienie, często podczas sprzątania terenu.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers 2

×