Jump to content

Walka keszera z komarami


Kertoipp

Recommended Posts

Brać keszerska! Drodzy keszerki i keszerzy:)

 

Wszyscy dobrze wiemy, jak dużo świetnych skrytek jest ukrytych na łonie natury. I tu pojawia się jeden zasadniczy problem - komary, których jest mnóstwo, a które mogą nieźle uprzykrzyć nam realizowanie geocachingu:) Wystarczy odrobina zieleni, nawet w mieście, by komary zaatakowały nie pojedynczo - ale całą chmurą. Tak więc, mam pytanie do Was, jak się przed nimi bronicie? Jakie specyfiki polecacie? Wakacyjny sezon się zbliża, a trudno jest wybrać coś z miliona różnych specyfików dostępnych na rynku...

Link to post

Najlepiej chodzić do lasu z drugą osobą, bardziej pociągającą komary.

 

Mną osobiście komary, meszki czy kleszcze interesują się w znikomy sposób, bardzo rzadko jest to uciążliwe ( nigdy nie złapałem kleszcza a dużo przebywam w lesie). Zauważyłem że jeśli wybiorę się z innymi osobami to one zupełnie odwracają uwagę krwiopijców, nawet jeśli popryskają się różnymi odstraszaczami.

 

Jak dla mnie wystarczy

- ubranie z długim rękawem w ciemnych kolorach

- keszowanie bardziej z rana niż wieczorem

- jeśli odpoczywać, to wcześniej trzeba przez kilka minut zmniejszyć wysiłek ( komary są naprowadzane CO2 z naszego oddechu)

- jeśli kładziemy się na karimacie/kocu to w rogach wbić patyczki ~ 1m wysokości (przekazane mi przez starego łazika bieszczadzkiego) - powoduje że muchy nie latają bezpośrednio nad głową - faktycznie siadają sobie na patyczkach nie na nosie :)

- można nazbierać sobie wrotycza pospolitego, zgnieciony odgania komary - to już dla namiotujących porada. Zgnieciony i zawieszony w namiocie odgania robale wszelakie

Link to post

u810 najczęściej to własnie ja z grupy jestem wybierany jako pożywienie dla komarów <_<

 

o wrotyczu nie wiedziałem, w tym roku namiotów chyba nie uniknę, więc rada w sam raz!

 

spider widziałem kiedyś na forum, że pisałeś właśnie o jakimś preparacie, ale nie mogłem za drugim razem znaleźć postu, w którym to umieściłeś. thx.

Link to post

Nie nic lepszego na komary i inne dziadostwa niż Mugga 50% DEET. Na polskie warunki powinna wystarczyć Mugga 20% DEET. A do tego preparat ładnie pachnie trawą cytrynową.

 

Ten 50% to chyba nie jest w Polsce dopuszczony do obrotu.

Link to post

Za Spiderem polecam Mugge, ale tez Ultrathon z Deet okolo 35%, - nie warto kupiwac w ciemno - ostatnie 3 kupione przezemnie w 2och roznych miejscach mialy date przydatnosci ktora minela rok temu...

Z mocna Mugga zrobilo sie ciezko z zakupem, w tym roku przed wyjazd w rejony o zagrozeniu malarycznym mialem z tym problem w PL, wczesniej byla dostepna w wielu sklepach.

 

Najmocniejszym stosowanym przezemnie gdy czasami utknie sie w jakiejs dziurze jest Repel 100 z DEET chyba 97%. .DEET Po tym nic nie rusza ale warto sprawdzic czy nie rozpuszcza ubrania[:)], zostawia tez mocne plamy.

Edited by XEUL
Link to post

Repela nie używałem, ale z tego co słyszałem jest tłusty, brudzi ubrania i śmierdzi.

W moim przypadku, w tropikach Mugga 50% się świetnie sprawdziła, więc Mugga 20% w Polsce powinna dać radę.

Jeśli chodzi o datę przydatności to ja kupowałem w 2012 a ważność mam do 2016, więc w Twoim przypadku ktoś musiał czyścić magazyny z bardzo starych środków.

Link to post

Ultrathon testowałem osobiście i polecam :-) Żadna paskuda mnie nie dopadła, pomimo siedzienia kilku długich minut w zacienionym i wilgotnym miejscu, gdzie sporo różnych fruwajek było :-D

Edited by ru.beus
Link to post

Ostatnio podczas wyprawy po pierwszy mój w życiu kesz użyłem repel 50. Czytałem, że podobno brudzi ubrania... w związku z tym na ubrania nie psikałem i nie mogę potwierdzić, ale zrobiłem test...

Popsikałem prawą rękę, a lewą nie. I powiem Wam, po chwili chmary legły do lewej... w prawą przez około godziny przebywania wśród komarów nie ugryzło mnie nic. Więc pod wzgledem odstraszania mogę go polecić, nie wiem za to jak wygląda z jego wpływem na ubrania i przede wszystkim skórę bo podobno deet nie jest neutralny wobec niej (aczkolwiek zmian naskórka nie miałem).

Link to post

Mam w domu dostępny od ręki - i to 2 sztuki :) Niestety obydwie sztuki mam napoczęte ale na pewno jest w nich ok połowa preparatu - jeśli chcesz mogę Ci wysłać jedną sztukę. Postawisz kiedyś piwo w zamian ;) Ale ja Ci proponuję kupić tę w sprayu, bo musisz psikać po całym ciele. Wystarczy jedno psiknięcie na ręce, jedno na nogi i masz spokój - na polskie komary tyle wystarczy.

Link to post

Ultrathon spokojnie daje radę. Przetestowałem go podczas urlopu w Górznie, gdzie przez 5 dni z rzędu siedziałem po kilka godzin w lesie.

Żadna paskuda mnie nie ugryzła, kleszcze - jeden czy dwa wlazły na włosy, jak łaziłem ostatniego dnia bez czapki po zaroślach (zagubiłem ją gdzieś dzień wcześniej ).

Link to post

 

Tak 'walczymy' z komarami, ale prawdę tam człowiek napisał - nasze komary sa sterylne. Nic nam nie grozi.

Za to kleszcze - inna bajka. Zarazić potrafia kilkoma paskudnymi rzeczami. Las Kabacki jest cały 'zakleszczony' - pewnie wskutek tego, ze jest zapsiony i zasrany.

Link to post

Tak 'walczymy' z komarami, ale prawdę tam człowiek napisał - nasze komary sa sterylne. Nic nam nie grozi.

Za to kleszcze - inna bajka. Zarazić potrafia kilkoma paskudnymi rzeczami. Las Kabacki jest cały 'zakleszczony' - pewnie wskutek tego, ze jest zapsiony i zasrany.

 

Z tymi kleszczami to jakieś bzdurne mity powtarzane masowo przez media. Przed kleszczami niemal 100 % zabezpieczeniem są ... długie spodnie, bowiem kleszcze siedzą w trawie a z drzew skaczą tylko w opowieściach totalnych ignorantów. W wilgotne dni, większe osobniki mogą być na wysokości metra, zwykle czają się gdzieś na wysokości kolan i bardziej prawdopodobne że poruszając trawą strącimy je na ziemię niż złapią się spodni ( chyba że ktoś ma futrzane spodnie). Reasumując: Jeśli ktoś nie zakłada futra i nie czołga się po krzakach, to całe bzdury o kleszczach może traktować z równym zainteresowaniem co piranie w mazurskich jeziorach.

Tyle lat włóczę się po lasach i jeszcze nigdy nie widziałem kleszcza na sobie a jedyna zasada to: las i łąka=długie spodnie ze "śliskiego" materiału( nylon+spandex). Chyba że jadę na rowerze ale wtedy jestem za szybki dla kleszczy :P

Link to post

Kleszcze uwielbiają paprocie, a te nierzadko rosną na wysokość człowieka. Kiedyś po przejściu takim tunelem paprociowym miałem na sobie całe kolonie kleszczy.

 

Znam też bardzo ciekawą historię pewnego kleszcza. Otóż żona pewnego człowieka panicznie bała się kleszczy. Z tego powodu niechętnie chodziła na wycieczki do lasu, a po powrocie zawsze dokładnie badała swoje i męża ciała w poszukiwaniu pasożyta. Któregoś dnia mąż wybrał się na wycieczkę do lasu, wrócił, zdjął brudne ubrania, umył się, żona dokładnie obejrzała go, czy nie ma kleszcza i poszli spać. Rano zona stwierdziła przyczepionego do swojego ciała kleszcza :) Prawdopodobnie zaplątał się gdzieś w to ubranie i przewędrował sobie w nocy. Przynajmniej taka była oficjalna wersja. Bo ja jednak myślę, że żona zdradzała swojego męża z innym w krzakach, a on potem tanio kupił ta nieprawdopodobną opowieść :)

Link to post

Kleszcze uwielbiają paprocie, a te nierzadko rosną na wysokość człowieka. Kiedyś po przejściu takim tunelem paprociowym miałem na sobie całe kolonie kleszczy.

 

A nie czasem strzyżaków sarnich ? Czasem po przejściu przez krzaczory zrzucam z siebie kilka(naście), lubią też zaplątać się we włosy. W przeciwieństwie do kleszczy nie lubują się w wilgoci i mogą siedzieć wysoko na krzakach czy wysokich trawach/paprociach.

Link to post

Na pewno nie strzyżak sarni, ani nie jelenica. Te masowo atakowały mnie, gdy szedłem do Twojego kesza "Zamczysko Słupia".

Z Mega Eventu w Górznie też przywiozłem "travel buga" w postaci kleszcza, który wbił mi się w okolicy kolana. A cały czas chodziłem w długich spodniach. Chyba najczęściej jest właśnie tak, że kleszcz przyczepi się gdzieś do ubrania, albo wpadnie w jakieś zagłębienie (np do buta), a potem sobie spokojnie wędruje w dogodne dla siebie miejsce na ciele człowieka.

Link to post

Nawet, jeżeli kleszcze czają się wyłącznie nisko (z czym nie do końca się zgodzę, bo miałem już w tym roku przyjemność przechodzić przez gąszcz trzymetrowych paproci), to jednak ręce są bardzo narażone (no chyba, że szukasz i podejmujesz kesza kijem). Ja w tym roku złapałem już stado kleszczy i głównie atakowały mi właśnie ręce (nawet jak byłem w krótkich spodniach).

Link to post

Ponieważ sezon komarowy jest już prawie, że otwarty [kleszczowy trwa cały czas ], pozwolę sobie odświeżyć wątek i zadać pytanie

 

Po preparat z 9% DET warto się wybrać do sklepu, czy sobie darować ?

Link to post

Ponieważ sezon komarowy jest już prawie, że otwarty [kleszczowy trwa cały czas ], pozwolę sobie odświeżyć wątek i zadać pytanie

 

Po preparat z 9% DET warto się wybrać do sklepu, czy sobie darować ?

 

U mnie kleszcze są i dlatego zaszczepiłem się na KZM. Jest dość wysoko i komarów nie ma.

Link to post

Sezon nie ten, ale w tym roku temat był czasami upierdliwy.

W Opolu życie nam uratował Mugga Spray STRONG 50% DEET na komary i kleszcze - generalnie MUGGA. Brzmi jak reklama, ale podaję co działa.

Generalnie używałem też preparatu dla koni od znajomego veta (testowane na delikatnym psie, ale koń też ma wrażliwą skórę).

 

Link to post

Skoro już reanimujemy wątek-trupa:

Ubrania - permetryna

nieubrane części ciała - Mugga 50. Najlepiej sprawdza się ta w kulce, więc tej w atomizerze używam tylko tam, gdzie kulka się nie sprawdzi - np. na włosy.

 

w/w zestaw testowany m.innymi w lasach pod Warszawą, gdzie komary szumiały jakby ktoś latał dronem. Kleszczy złapałem zero, ugryzienia były tylko tam, gdzie nie posmarowałem.

Link to post
On 6/18/2013 at 5:37 PM, Spider said:

Nie nic lepszego na komary i inne dziadostwa niż Mugga 50% DEET. Na polskie warunki powinna wystarczyć Mugga 20% DEET. A do tego preparat ładnie pachnie trawą cytrynową.

 

Potwierdzam Spider-e ale opowiem Wam jedną sytuację, w której nawet Deet nie dal rady.
Niedaleko Modlina znajduje się Fort III Pomiechówek - gdzie jutro założę skrytkę - w którym jest masa komarów.
W ubiegłym roku (lipiec) byłem tam na wędrówce po forcie i NIC, dosłownie NIC nie działało na komary.

Idąc pryskałem Deet-em w około, a cholery skrzydlate cały czas mnie "cięły" :/

Oczywiście może jest to bardziej złożona sprawa - komary mogły baaardzo długo nie jeść - ostatni człowiek w forcie był chyba w 2014 roku ;)

Co do kleszczy, to proponuję na tydzień przed wędrówką pić 2-3 torebki Czystku. W smaku może nie jest urokliwy, ale w moim przypadku się sprawdził.

Można kupić go w sklepach zielarskich lub aptece - choć polecam wypatrzeć lub zasiać samemu.

 

Za resztę wskazówek dziękuje, jako początkujący Keszer na pewno skorzystam :)

Link to post

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
×
×
  • Create New...